Dziennik Robinsona Cruso'e
Paweł Bownik
14.08. - 03.09.2006
Fotogalleriet, Visby, Szwecja


„Nigdy nie przypuszczałem, że tu tyle nieba.”

Inspiracją tego cyklu fotografii, jak wspomina autor, były zdjęcia zrobione przez astronautów uczestniczących w wyprawach kosmicznych w latach 60-tych i 70-tych. Jednak nie te, powszechnie znane, które obiegły świat zaraz po pierwszym lądowaniu na księżycu, a teraz mają swoje stałe miejsce w encyklopediach. Na powstanie Dziennika Robinsona Crusoe miały wpływ fotografie pierwotnie odrzucone, jak się początkowo wydawało – przypadkowe, nie dające żadnej wiedzy na temat tych nowo poznanych przestrzeni, nie nadające się również do celów np. propagandowych w tamtych czasach. Te „odpady” po raz pierwszy można było zobaczyć dopiero po 30 latach od ich wykonania. Michael Light odnalazł je w archiwach NASA i opublikował jako album Full Moon. Oglądając je widz ma wrażenie jak naprawdę niezwykłym doświadczeniem był ten „mały krok dla człowieka”. Fotografie w albumie pokazują osobiste podejście do doznania jakim był lot w kosmos dla każdego z astronautów, chodzenia po innej planecie, patrzenia własnymi oczami na Ziemię z ogromnej odległości i wszystkie te odczucia, na które nikt nie mógł ich przygotować przed odlotem. Jak zaskakujący wydaje się teraz fakt, że pierwotnie w promach kosmicznych nie zaplanowano okien, ważniejszy był sam lot, technologia, sprawność urządzeń, a dotknięcie księżyca, jak najwyższy szczyt do zdobycia, kolejne osiągnięcie ludzkości, dowód triumfu. Fotografie w albumie Full Moon dają inny obraz tych lotów, gdzie osobiste, subiektywne spojrzenie człowieka jest bardzo cenne, pokazując tę podróż z innej perspektywy. Taką właśnie intencję kryją fotografie Pawła Bownika Dziennik Robinsona Crusoe. To próba patrzenia na przestrzeń miasta w odniesieniu poczucia bycia na planecie.

„W każdym mieście jest wiele odrębnych miast”

Miasto jest zbiorem przedmiotów. Za dnia wszystkie te rzeczy wpisane w przestrzeń miejską – światła na skrzyżowaniach, przystanki, śmietniki i ogromna ilość innych – tworzą przytłaczający chaos nadmiaru, powodując poczucie przeładowania, zawężając pole doświadczenia przestrzeni. Noc zmienia ich charakter. Na prezentowanych fotografiach elementy krajobrazu miejskiego nabierają innego znaczenia, są mniej dominujące, odwracające uwagę, wpisały się harmonijnie w przestrzeń. Wplecione tutaj proste symbole – cień, pocztówka z zachodem słońca w plastikowej torebce, zauważony układ latarni podobny do gwiazdozbioru - tak jak w przypadku zdjęć astronautów, stały się dowodem obecności, a w ten sposób również zaspokojeniem silnej potrzeby zaznaczenia przestrzeni własnej, osobistej. Spojrzenie na tak odmienny nocny krajobraz ma w sobie coś z tamtego zdziwienia, chłonięcia nieznanych wcześniej wrażeń z nowo odkrytego miejsca, które było udziałem „zdobywców” księżyca.
Dziennik Robinsona Crusoe to realizacja, która miała wyznaczony cel – poszukiwanie konkretnego obrazu, który opisałby atmosferę i stan ducha człowieka patrzącego na otaczającą go przestrzeń z perspektywy przebywania na planecie. Tym samym te fotografie stały się pewnego rodzaju nieobiektywnym, osobistym dokumentem. Dowodem wywołanego wrażenia.

Wilson Buellow

*cytaty - David Mitchell, Widmopis